Orwo

Księgarnia|seria TABLICE|książki szczecińskie|Wojciechowicz Zbigniew

Stara cena:21.90
Cena:18.00
masz pytania?
Cechy
format 18,0 x 18,0 cm
rok 2011
strony 56
oprawa broszurowa ze skrzydełkami
ISBN 978-83-60881-84-2
wydanie 1
zdjęcia Katarzyna Wojciechowicz, Stanisław Wojciechowicz
posłowie Piotr Michałowski
redakcja Piotr Michałowski, Paweł Nowakowski
korekta Anna Nowakowska
Zbigniew Wojciechowicz

Przeglądanie starych fotografii zgromadzonych w rodzinnym albumie to zwykle sentymentalna podróż do źródeł czasu. Zbigniew Wojciechowicz podejmuje taką właśnie podróż, a tytuł jego tomiku wskazuje, iż jest to wyprawa w dość już odległą przeszłość lat 60. i 70., kiedy w sklepach z akcesoriami fotograficznymi królowała niemal niepodzielnie NRD-owska firma ORWO. W inspirującej go kolekcji jest zatem oranżada, plastikowe żołnierzyki, samochód syrena, Gomułka, pochód pierwszomajowy, zabawa w wojnę i chowanego, gra w piłkę, a także czterej pancerni i pies oraz inni idole z ówczesnych seriali, filmów i plakatów. Ale Zbigniewa Wojciechowicza interesują przede wszystkim ślady, które pozwalają zrekonstruować rzeczywistość spoza kadru, zdemaskować zamknięte w nim sztuczne pozy i tła z profesjonalnego atelier i nie pozostawiające żadnego śladu na błonie ani papierze światłoczułym, a tylko dobrze zapamiętane, okoliczności wykonania zdjęcia. Światy zrodzone w przeszłości przez światło są więc na nowo oświetlane i prześwietlane okiem dociekliwego poety, rzucającego na oglądane fotografie cień swej dojrzałości i wiersza, który bardziej nie chce niż nie potrafi stać się całkiem przeźroczystym oknem dla obrazu.
z posłowia Piotra Michałowskiego


publikacja ukazała się dzięki wsparciu Powiatu Polickiego

Osoby, które kupiły ten produkt kupiły także:

Komentarze:

Tomasz Majzel

2011-08-30 13:24

ORWO czyta się jednym tchem.
Lekko bez rozsupływania, wyszukiwania zakamarków, schowków na myśli niedokończone, niedopowiedziane.
W istocie całość jest jednym spójnym poukładanym fotoalbumem ukazującym to co jak mi się zdaje w autorze już na stałe odciśnięte. Fotografie są wyraziste , mnie wydają się szlachetnie czarnobiałe.
Mógłbym co do niektórych (niewielu wśród większości doskonałych) mieć uwagi jednakże wydaje mi się to pozbawione sensu. ORWO broni się jako całość.
Odczucia co do poszczególnych tekstów mogą i maja z całą pewnością charakter indywidualny. Każą szukać tego co tkwi w czytającym. Przeszkadzać może czasem napotkana obcość która jednakże jednocześnie każe pamiętać, że jest to wszechświat autora a nie czytelnika , że czytelnik to tylko gość oprowadzany po Zbyszka-własnym-podwórku.
Podoba mi się bardzo i trzymam kciuki za powodzenie książki.